czwartek, 11 grudnia 2014

Powstanie: Rozdział 1.

Jak co dzień wyszłam do pracy. Nie miałam daleko. Jakieś 5 minut drogi na piechotę. Minęłam sąsiadów, a także Neagolowskich żołnierzy, którzy zdobyli nowe sztuki. Zdziwiłam się, bo przeważała ilość osób starszych, a przeważnie biorą dzieci i młodzież. Było mi żal tych ludzi. Patrzyli na mnie załzawionymi oczami. Wiedzieli, że albo pójdą na sprzedaż, albo dostaną kulką w głowę. Ale co mogłam zrobić? Gdybym rzuciła się na żołnierzy i pomogła uciec tym ludziom zabiliby mnie. A przecież muszę pracować. Muszę zarabiać. Jestem potrzebna mamie i Sale. Gdyby nie ja, już dawno umarłyby z głodu. Matka nie może pracować. Musi zajmować się domem i Sale. Uczy ją gotować, sprzątać, czytać, pisać…
Weszłam do cukierni.
- Good morning – przywitałam się z Neagolami. Oni nie umieją naszego języka, my nie umiemy neagolskiego, dlatego rozmawiamy po angielsku. Muszę być do nich miła, bo jak któryś się poskarży wywalą mnie z pracy i odbiorą legitymację.
- Pocket – usłyszałam wołanie koleżanki z pracy. Stała za ladą, więc podeszłam do niej – Jeszcze kilka minut i byś się spóźniła.
- Daj spokój, Doll – powiedziałam – Wiesz, że zawsze jestem przed czasem.
- Idź się szybko przebrać.
- Skąd ten pośpiech?
- Dzisiaj kontrola.
- Nic strasznego. – powiedziałam bez entuzjazmu.
- Dla ciebie.
- Denerwujesz się niepotrzebnie.
- Jestem ciekawa co zrobisz, jak cię wywalą.
- Nie wywalą. Mam legitymację.
- I co z tego? Wystarczy, że ktoś się na ciebie poskarży. – Doll była bardzo przejęta. Nie rozumiałam, czy się tak bardzo przejmowała. Co miesiąc mieliśmy kontrolę i do tej pory nikogo nie wyrzucili. Tym razem też tak miało być…
Weszłam na zaplecze i przebrałam się w uniform. Składał się w białej koszuli z krótkim rękawem, żółtej kamizelki, zielonej spódnicy i żółtych pończoch. Założyłam także czarne buty na niewysokim obcasie. Później wróciłam za ladę i obsługiwałam Neagolowców.
Nie podobało mi się to, ale takie jest życie. Nigdy nie mamy wszystkiego, co byśmy chcieli. Mimo że nie lubię Neagolowców, nigdy się na mnie żadem z nich nie poskarżył. Natomiast gdy była kontrola nigdy nie mieli do mnie o nic pretensji. Zawsze podawałam to, co chcieli, nie miałam też problemu z porozumieniem się.
Utrata ojca i przyjaciół spowodowała, że straciłam uczucia. Nikogo nie kocham, na niczym mi nie zależy, nic mnie nie obchodzi. Pracuję tylko dlatego, że matka mi każe. Czasem nawet na Sale mi nie zależy. Tak, uratowałam ją, ale wtedy jeszcze miałam uczucia. Do dzisiaj zginęło za dużo osób, na których mi zależało… Dlatego też nigdy nie przejmowałam się kontrolą. Gdyby odebrano mi legitymację nie przejęłabym się tym. Doll pomogłaby mi wyrobić nową, bo ma znajomych, którzy się tym zajmują. No i oczywiście znalazłabym nową pracę, legalnie, bez żadnych komplikacji.
- Excuse me – usłyszałam głos za sobą, więc odwróciłam się – What kind of ice cream do you recommend?
- My favorite ice cream is raspberry. – Tak naprawdę nie miałam ulubionych lodów. Powiedziałam, że są moimi ulubionymi, bo to była moja pierwsza myśl.
- In that case, I’ll raspberry ice cream … no … please chocolate ice cream.
Wzięłam łyżkę do lodów i już miałam nabierać czekoladowych, gdy Neagolowiec rozmyślił się.
- I do not … I’ll have two scoops of ice cream nut … or a knob nut ice cream and a knob of chocolate ice cream.
- OK.
Nabrałam lody do wafli i podałam mężczyźnie.
- I said nut ice cream and chocolate ice cream? I mean ice cream and stracciatella.
- I said peanut and chocolate ice cream? I mean ice cream and stracciatella.
OK. Uczuć nie mam, ale to mnie zdenerwowało. Jak można być tak niezdecydowanym?
- Decide, finally?! – wybuchłam.
Potem mężczyzna sięgnął po portfel i wyciągnął z niego papierek z napisem „Control”, a potem powiedział:
- Legitimacy.

No i jest pierwszy rozdział :) Jest trochę krótki, wiem. Drugi i trzeci też nie będą dłuższe, a potem zobaczymy :) Nie chcę przedłużać rozdziałów, żebyście się nie zanudzili. :)

5 komentarzy:

  1. Witaj :) Dziękuję, za zaproszenie mnie na swój blog. Cóż, całe szczęście, że nie jest to fan fiction *-* Nie znoszę tego. Według mnie, jest to czysty plagiat. Tutaj mamy do czynienia z czymś innym, co od razu mi się spodobało. Bez niepotrzebnych romantyzmów. :)
    No więc, na początku uwzględnię dwa zdania.
    ,,Składał się w białej koszulki..." Sądzę, że to ,,w" miało być ,,z" :)
    Drugie ,,Nikogo nie kocham, na niczym mi nie zależy, nic mnie nie obchodzi." Troszkę mnie to zaskoczyło. Nie wiem dlaczego, ale czuję, że coś jest nie tak. Zupełnie, jakby brakowało czegoś, jakiejś iskierki.
    W każdym razie, rozdział za krótki, zdecydowanie. Litery, jak dla mnie są w porządku, jeśli chodzi o wielkość. Fajnie będzie, jeśli przed pauzą dialogową, dasz odstęp :) Wtedy będzie przejrzyście :)
    Troszkę zawiodłam się właśnie tą długością. Sądziłam, że jak na pierwszy rozdział, będzie więcej przemyśleń bohatera i przeszłości. Chyba, że to będzie później tak stopniowo wprowadzane, w takim razie nie będę mieć zastrzeżeń.
    Twój blog trafia do mojej zakładki ,,Polecane blogi", właśnie zdobyłaś nową czytelniczkę :) Ściskam gorąco i życzę powodzenia.
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj! Zapomniałam dodać. Co do angielskich dialogów. Są starsi, są i młodsi, którzy nie rozumieją, dokładnie tego języka, więc sądzę, że lepiej będzie, kiedy gdzieś na marginesie będzie tłumaczenie. Mnie osobiście to nie przeszkadza, lecz skoro jesteśmy Polakami to dbajmy o nasz język :) Warto uwzględnić właśnie tłumaczenie :)

      Usuń
  2. Rozdział krótki, i też mogę przyczepić się do angielskich dialogów. Możesz np. dawać gwiazdki przy każdej wypowiedzi a pod rozdziałem dawać tłumaczenie, bo nie każdy musi to rozumieć :)
    No i cyferki w opowiadaniach piszemy słownie, ale ja o tym tez na początku nie wiedziałam i to szczegół. Mi osobiście to nie przeszkadza, ale niektórzy mogą się przyczepić :P
    A co do samego (bardzo krótkiego) rozdziału, to całkiem ciekawy. Trochę smutne jest to, że bohaterka nawet swoją matką się nie przejmuje. No i wywalili ją z roboty już w pierwszym rozdziale, co nie wróży dobrze :P Ale widać, że nie jest osobą załamującą ręce i jakoś sobie poradzi. Poza tym kto by nie wybuchł przy takim niezdecydowanym kliencie? Masakra, ja na pewno. Nie jestem osobą ani wyrozumiałą, ani cierpliwą, zwłaszcza dla takich co to sami nie wiedza, o co im chodzi :P
    lecę do kolejnego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. I tu zaczyna się marudzenie. Absolutne stanowcze nie - wielkie ogromne nie dla angielskich dialogów. Z dwóch powodów. Pierwszy jesteśmy w polsce, piszemy po polsku. Skąd pewność, że wszyscy czytelnicy zrozumieją co tam jest napisane? Po drugie w angielskich wypowiedziach są błędy.
    Popraw wszystko na polski i będzie dobrze. Zresztą z tekście możesz podkreślić że porozumiewają się tym językiem, ale z racji tego, że obie strony rozumieją o czym rozmawiają to zdecydowanie można zapisać to "po naszemu". Sądzę, że łączenie tego typu może być nawet jakiegoś rodzaju błędem, a błędów nie chcemy. Poza tym, jest zbyt krótko, a fabuła - cóż prosta. Przychodzi koleś i wybrzydza z lodami, nie wspominając o tym, że bohaterka pewnie straci legitymację. Powinnaś wszystko dokładniej przemyśleć. Ostatnia sprawa, sądzę, że gdyby Pocket naprawdę była pozbawiona uczuć nie wściekłaby się na tego klienta, bo nic by jej nie obchodziło, czy da mu te, czy inne lody.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy opowiadania było jeszcze na onecie (zakochana-w-opowiadanaich.blog.pl) Ruda (siła-jest-we-mnie.blogspot.com) pod tym rozdziałem napisała tak:
    "

    O jestem pierwsza, miło;)
    Opowiadanie spodobało mi się bardzo, bo widać, że masz ciekawy pomysł na fabułę i bohaterkę. Byłoby idealnie, gdybyś wstawiała więcej opisów. Miejsc, uczuć, charakteru, wyglądu. Wtedy czytelnik bardziej by to wszystko czuł. Ale i tak mi się podoba. Główna bohaterka jest na razie dla mnie zagadką, której nie potrafię rozszyfrować. Niby miła, dobra, a jednak mówi, że nie ma uczuć i nie przejmuje się matką i siostrą. Wydaje mi się, że to nie do końca tak. Moim zdaniem troszczy się o nie, tylko sytuacja ją dobija i to jest zrozumiałe. Ciekawa jestem co z tą kontrolą i czy ten nadęty pajac będzie jej robił jakieś nieprzyjemności. Pozdrawiam i życzę dużo weny !:*

    A w wolnej chwili zapraszam do siebie, gdzie pojawił się pierwszy rozdział „Walczę i zwyciężę”. ;)
    "

    OdpowiedzUsuń